Najpiękniejszy władca

Pewien niezwykle przystojny władca chciał dowiedzieć się, czy książę panujący w sąsiednim królestwie nie jest od niego piękniejszy. O opinię zapytał żonę i nałożnicę. Obie kobiety bez zastanowienia uznały króla za najpiękniejszego mężczyznę. Ta odpowiedź nie przekonała jednak władcy, zorganizował więc tajne głosowanie wśród swoich ministrów. Urzędnicy jednogłośnie potwierdzili, że ich król jest najpiękniejszy. Kilka dni później w królestwie zjawił się urodziwy rywal króla. Władca przyznał, że książę jest od niego o wiele przystojniejszy. Bardziej jednak niż niedostatkami urody zmartwił się nielojalnością poddanych. Czuł się oszukany przez żonę, kochankę i ministrów. Mądry doradca polecił mu, by w przyszłości o szczerą opinię nie pytał tych, którzy go kochają, są interesowni lub czują przed nim lęk. Jeżeli zależy mu na prawdzie, powinien pytać o nią tych, którzy od niego nie zależą, a nawet są mu nieprzychylni.

Bajka pokazuje, że komunikacja w relacji zwierzchnik - podwładny zawsze jest utrudniona. Interesowność lub strach są powodem przemilczania prawdy lub jej koloryzowania.

Kot z klasztoru

W pewnym górskim klasztorze pojawił się któregoś dnia nieznośny, złośliwy kot. Zawsze, gdy mnisi zasiadali do wieczornej medytacji, zaczynał im przeszkadzać w modlitwie, rozpraszał ich uwagę, złośliwie przewracał naczynia. Mistrz klasztoru zdenerwowany na zwierzę, nakazał co wieczór przed medytacją przywiązywać je do palika od namiotu. Czynność łapania kota i przywiązywania go powtarzała się każdego wieczoru. Nawet gdy psotny kot zdechł, a na jego miejsce pojawił się inny, spokojny i nierozrabiający - jego również przywiązywano przezornie do palika od namiotu. Minęły lata. Mistrz klasztoru umarł, uczniowie sami stali się mistrzami. Przed wieczorną medytacją jednak zawsze łapano w klasztorze każdego kota i przywiązywano go do palika od namiotu. Z czasem w mądrych księgach pojawił się wpis nakazujący przed wieczorną medytacją przywiązanie kota do palika.

Bajka pokazuje mechanizm tworzenia się nawyków, które z czasem mogą uprzykrzać życie. Przywiązanie do rutynowego działania i wielokrotne powtarzanie go zaowocowało stworzeniem zasady działania, która była przestrzegana przez wszystkich. Nikt nie zastanawiał się już, dlaczego należy coś zrobić w określony sposób, nawet jeśli było to logicznie niezrozumiałe.

Postępowanie zgodne z naturą

Bohaterem opowieści jest mnich, który widząc tonącego skorpiona, zanurzył rękę w wodzie i próbował uratować mu życie. Skorpion nie okazał jednak wdzięczności. Zamiast tego wybawca został przez niego dotkliwie zraniony. Ta sama sytuacja powtórzyła się trzykrotnie. Zaskoczony zachowaniem mnicha przechodzień zapytał go, dlaczego ten wciąż ratuje życie niewdzięcznemu i podłemu skorpionowi. Mnich odpowiedział, że każdy zawsze robi to, co leży w jego naturze. Naturą skorpiona jest atak, naturą mnicha - miłosierdzie.

Bajka opowiada o tym, że każda istota zawsze postępuje w zgodzie ze swoją naturą, niezależnie od okoliczności, nawet, jeśli to postępowanie jest dla niej szkodliwe. Opowiastka uświadamia też, jak trudno jest zrezygnować z pewnych zgubnych nawyków lub wyuczonych zachowań.

Mistrz strategii

Bohaterem przypowieści jest słynny chiński mistrz strategii Sun Tzu. Bajka mówi o sposobie, w jaki udało mu się doprowadzić do całkowitego zwycięstwa w turnieju jedną z chińskich szkół zapaśniczych. Kluczem do sukcesu była zmiana strategii.
W pewnym chińskim mieście od lat organizowane były zawody zapaśnicze między dwiema szkołami - szkołą mistrza Li i szkołą mistrza Wu. Sun Tzu, będąc przyjacielem mistrza Wu, postanowił pomóc mu w osiągnięciu zwycięstwa. Od lat bowiem zawody wygrywała szkoła mistrza Li. Zawody, na które składały się 3 walki, odbywały się zawsze według stałych nieoficjalnych zasad - do pierwszej walki stawali najlepsi uczniowie rywalizujących szkół, do drugiej walki osoby mające zadatki na najlepszych zawodników w przyszłości. Trzecia walka odbywała się pomiędzy młodymi, ale niezwykle ambitnymi uczniami, którzy na swoim koncie nie mieli jeszcze poważnych sukcesów. Nauczyciele obu szkół zgodnie przestrzegali tych zwyczajów.
Sun Tzu postanowił jednak w tym roku zrezygnować z rutynowego wystawiania zawodników. Zarządził, by z najlepszym zapaśnikiem szkoły Li walczył zawodnik wystawiany jako trzeci. Mistrzowi Wu pomysł ten wydał się szalony i niedorzeczny. Nie miał jednak nic do stracenia, więc pozwolił przyjacielowi działać według jego uznania. Sun Tzu udał się do najsłabszego zapaśnika, by poinformować go o swojej decyzji. Przy okazji dowiedział się, że młody człowiek ma bardzo dużą motywację, by zwyciężyć walkę. Nagrodą w zawodach była pokaźna suma pieniędzy, która pozwoliłaby mu poślubić ukochaną córkę najbogatszego gospodarza we wsi. Mistrz strategii postanowił więc zaprosić na trybuny ukochaną swojego zawodnika, by jej obecność tym bardziej zagrzewała zawodnika do walki.
W dniu zawodów pewny siebie najlepszy zapaśnik szkoły mistrza Li był ogromnie zaskoczony wystawieniem niegodnego siebie przeciwnika. Uznał go natychmiast za niegroźnego i zignorował całą taktykę obronną. Chciał walkę skończyć szybko, ponieważ czuł się upokorzony. Młody zapaśnik wykorzystał nonszalancję rywala. Pokonał go natychmiast, wykorzystując swój spryt i element zaskoczenia. Także kolejni zapaśnicy szkoły mistrza Wu byli zmotywowani do zwyciężania. Najlepszy zapaśnik szkoły Wu, bojąc się o swoją zagrożoną pozycję mistrza, walczył dwa razy bardziej zaciekle niż zwykle. Zwyciężył. Dwa zwycięstwa w turnieju oznaczały dla szkoły zdobycie mistrzostwa. Najsłabszy zawodnik szkoły Li poddał się praktycznie bez walki.
Sun Tzu potrafił zmotywować swoich zawodników do walki. Wykorzystał ich potencjał. Wprowadzając tak zaplanowaną strategię, wziął również pod uwagę słabe punkty przeciwnika.

Bajka opowiada o tym, w jaki sposób umiejętne wykorzystanie zalet, predyspozycji i pragnień podwładnych doprowadza do osiągnięcia sukcesu całego zespołu. Pokazuje, że rutyna i schematyczne postępowanie nie zawsze gwarantują zwycięstwo. Czasem wprowadzenie nawet drobnej modyfikacji w planie działania może zagwarantować sukces.

Wiara i monety

Bogacz nieustannie kpił sobie z pobożności i skromności sąsiada. Pewnego dnia zapytał, dlaczego staruszek nie poprosi swojego Boga o pieniądze, by mógł żyć spokojnie i dostatnio, zamiast ciężko pracować. Wierzący mężczyzna tak właśnie zrobił. Podczas modlitwy postawił jednak Bogu jeden warunek - zażyczył sobie sumy dokładnie 100 złotych monet i zastrzegł, że nie przyjmie większej ani mniejszej kwoty. Bogaty sąsiad chciał zdemaskować kłamliwość starca i pokazać mu, że jego wiara jest nic nie warta. Gdy pobożny staruszek modlił się o pieniądze w swej izbie, ten wrzucił mu przez komin sakiewkę z 99 złotymi monetami. Zaskoczony starzec uznał, że są one darem od Boga i przyjął je z zastrzeżeniem, że zaczeka na jedną brakującą monetę od Boga. W tym momencie triumfujący bogacz zażądał, by ubogi staruszek oddał mu jego pieniądze. On nie zrobił tego jednak. Uznał, że pieniądze są darem boskim, a sąsiad jedynie narzędziem Stwórcy. Wściekły bogacz natychmiast chciał udać się do sądu, by tam przyznano mu rację. Oskarżył starca o kradzież. Staruszek pokornie zgodził się na wizytę w sądzie, wcześniej jednak postawił kilka warunków. By dostać się do miasta, potrzebował wozu, ciepłego płaszcza i butów. Bogaczowi bardzo zależało na szybkim odzyskaniu pieniędzy, ofiarował więc starcowi na czas podróży wóz i odzież. Rozprawa nie trwała długo. Sędzia, widząc spokój i opanowanie starca oraz irytację bogacza, uznał pobożnego sąsiada za niewinnego. Gdy oburzony werdyktem bogacz zażądał zwrotu wozu, płaszcza i butów, sędzia nie miał wątpliwości, że należy ukarać grzywną chciwego i podłego człowieka, który nie ma sumienia i wszystko odbiera biednemu staruszkowi. Polecił, by bogacz zapłacił odszkodowanie starcowi za doznane krzywdy. W tym momencie staruszek wspaniałomyślnie poprosił, by suma zadośćuczynienia wynosiła zaledwie jedną monetę. W ten sposób wyrównał swój rachunek z Bogiem.

Bajka opowiada o pewny biednym, religijnym starcu, któremu udało się przechytrzyć swojego bogatego, ale chciwego sąsiada. Pokazuje, że nie należy manipulować swoim przeciwnikiem, ponieważ zawsze niekorzystnie wpływa to na manipulanta. Intryga bogacza miała negatywne skutki jedynie dla niego. Staruszek natomiast potrafił w zaistniałej sytuacji znaleźć najkorzystniejsze dla siebie rozwiązania.

Możesz zmienić

Bohaterką jest żona pewnego sklepikarza, która przez swoją niechęć do zmian postępowała zawsze w ten sam, bezpieczny w swoim odczuciu sposób. Jedno wyuczone i akceptowane rozwiązanie było dla niej najodpowiedniejsze. Dzięki interwencji mądrego mistrza, który pokazał jej korzyści płynące ze zmiany, zaczęła działać w inny sposób.

Historia ta ukazuje korzyści płynące z akceptowania i wprowadzania w życie zmian, tym samym motywuje do podobnego działania. Bajka uświadamia, że zawsze istnieje możliwość zmiany. Żaden sposób działania nie jest narzucony odgórnie raz na zawsze. Zmiana zależy tylko od chęci człowieka.

Nieomylny naczelnik

Bajka opowiada o pewnym niesprawiedliwym i budzącym strach naczelniku prowincji. Mężczyzna ten surowo karał winnych chłostą, niewinnych oceniał niesprawiedliwie, krzyczał na podwładnych. W wolnych chwilach uwielbiał jednak malować. Jego ulubionym tematem były tygrysy, ponieważ uważał je za tak samo dominujące i groźne jak on sam. Przedstawiał je w różnych sytuacjach - polujące, zagryzające zdobycz, tropiące lub śpiące. Któregoś dnia namalował obraz przedstawiający wyjątkowo groźnego tygrysa. Postanowił pochwalić się nim przed podwładnymi. Zaprosił na prezentację młodego pisarza, który nie przestraszył się podobizny tygrysa patrzącej na niego z obrazu, jak tego oczekiwał naczelnik. Miał nawet czelność nazwać go „kotem”. Naczelnik skazał go na chłostę. Następnie zaprosił gońca. Goniec milczał ze strachu. Nie komentował obrazu. Po chwili odpowiedział, że boi się nie tylko tygrysa, ale także naczelnika. Zadowolony naczelnik, widząc pożądany strach w postawie pracownika, uznał go za mądrego człowieka. Goniec zasugerował jednak, że myszy boją się stworzenia z obrazu. Nie padło słowo „kot”, jednak naczelnik nie wiedział do końca jak zinterpretować słowa poddanego. Zwolnił go zatem. Od tego czasu nie namalował już żadnego tygrysa.

Bajka pokazuje, w jaki sposób słowa mogą wpływać na zachowania ludzi. Szczery pisarz nie krył się ze swoją opinią, został więc surowo ukarany. Goniec natomiast potrafił tę samą opinię przekazać w dwuznaczny sposób, wprawiając tym samym naczelnika w zakłopotanie. Przypowieść uświadamia także, że budzenie w podwładnych strachu nie jest dobrą metodą zarządzania ludźmi. Strach sprawia, że pracownicy nie są szczerzy.

Mądrość starych ludzi

Król panujący w dawnym chińskim królestwie zarządził, by wszystkich starszych ludzi stracić, gdyż stanowią niepotrzebny balast dla państwa i są nieużyteczni. Rodziców zabić mieli ich najstarsi synowie. W królestwie zapanowała rozpacz, ale wykonano posłusznie rozkaz okrutnego króla. Jeden ze strażników nie potrafił jednak zamordować swoich rodziców. Ukrył ich więc starannie w nadziei, że kiedyś król zmieni zdanie na temat starszych. Władcy państw ościennych oburzeni rzezią w królestwie postanowili zgładzić wszystkich jego mieszkańców. Miała to być kara ze nieszanowanie tradycji i przodków. Wojska potrzebowały jednak pretekstu, by móc wkroczyć na teren suwerennego królestwa. Wymyślono, by król bezzwłocznie oddał ukręcony z piasku bicz pożyczony przed laty przez jego przodków. Wojna wydawała się nieunikniona. Król nie mógł bowiem spełnić tego absurdalnego życzenia. W tym samym czasie ukrywający swych rodziców zrozpaczony strażnik zapytał ich o radę. Doświadczeni i mądrzy rodzice polecili, by król przechytrzył wrogą armię tym samym sposobem. Poproszono zatem o wzorzec bicza z piasku, tłumacząc, że na przestrzeni wieków wiele takich biczów zostało pożyczonych, a król chciałby oddać ten właściwy. Po otrzymaniu takiej odpowiedzi wojska koalicji zrezygnowały z ataku, uznając, że ojcobójstwo w królestwie było jedynie plotką. Król natomiast widząc, że doświadczenie starszych jest nieocenioną wartością, anulował okrutne rozporządzenie. Postanowił czerpać od nich wiedzę i korzystać z ich umiejętności.

Bajka chwali doświadczenie i umiejętności osób starszych. Pokazuje, że młodym ludziom trudno byłoby poradzić sobie bez wsparcia i rady doświadczonych starszych osób. Są oni doskonałym źródłem wiedzy, potrafią również skutecznie wykorzystywać nabyte w trakcie życia umiejętności.

Zbuntowani uczniowie

Bohaterami są uczniowie kwestionujący zasadność nauk pobieranych od swojego mistrza. Uważali oni, że uczenie się czynności nieprzydatnych w ich obecnym życiu jest stratą czasu. Nie chcieli nic wiedzieć na temat uprawy roli, gdyż nie byli rolnikami, nie chcieli uczyć się sztuk walki, bo wiedzieli już, że nie będą nosić przy sobie mieczy, nie potrzebowali wiedzieć, jak przetrwać na pustyni, bo przecież mieszkali w zielonej górskiej okolicy…
Mistrz, słuchając narzekania swoich studentów, przypomniał im jedynie, w jaki sposób kształtuje się człowiek w łonie matki. Pozornie każda nowa część ciała lub funkcjonalność organizmu są dla płodu bezużyteczne - do czasu niespodziewanego dla malutkiego człowieka porodu…

Nigdy nie wiadomo, kiedy to, czego się uczymy, zostanie wykorzystane. Nie mamy również pewności, że dana wiedza nam się nie przyda w przyszłości. Należy więc być otwartym na wiele dziedzin i zagadnień, i jeżeli to możliwie, uczyć się, nie zważając na przydatność nauk w danym momencie życia.
Bajka świetnie motywująca słuchaczy do nauki, zdobywania wiedzy, samorozwoju.

Pałeczki z kości słoniowej

Bajka opowiada historię dobrego, sprawiedliwego cesarza, który za sprawą władzy i chciwości stał się okrutny i doprowadził państwo do ruiny. Jedyną osobą, która zauważyła niebezpieczeństwo był mądry minister króla. Po wielu latach wiernej służby poprosił jednak o zwolnienie po tym, jak cesarz przy obiedzie zażądał pałeczek do ryżu wykonanych z kości słoniowej. Dla doświadczonego ministra był to czytelny znak, że z czasem cesarz zapragnie więcej bogactw i łask dla siebie, że zaniedba sprawy królestwa, a każdego, kto mu się sprzeciwi, będzie karać surowo. Kto bowiem prosi o pałeczki z kości słoniowej z czasem zechce mieć diamentowe miski, złote komnaty, najdroższe ubiory… Stało się dokładnie tak, jak przewidział minister. Następca cesarza zastał państwo zrujnowane. Poprosił więc starego ministra o pomoc w jego odbudowie. Doświadczony urzędnik pomagał młodemu cesarzowi do czasu, gdy któregoś dnia ten również poprosił o pałeczki do ryżu z kości słoniowej…
Bajka skłania do refleksji na temat władzy i umiejętności potrzebnych, by ją sprawować. Zarządzanie jest trudną sztuką wymagającą pokory i samodyscypliny.

Opowiastka jest przestrogą dla menadżerów, liderów grup - dla wszystkich, którzy sprawują władzę i czasem mają ochotę jej nadużywać.

Cień drzewa

Bajka opowiada historię pewnego chciwego bogacza i jego sprytnego sąsiada. Bogacz był tak chytry i samolubny, że nie pozwalał nikomu w czasie upałów korzystać z cienia swojego drzewa. Jego biedny sąsiad któregoś dnia postanowił ów cień… kupić. Udał się do bogacza z propozycją, że zapłaci konkretną sumę za korzystanie z cienia. Ten zgodził się natychmiast, uznając, że robi właśnie interes życia. Umowa między sąsiadami została spisana w obecności świadków i zaczęła obowiązywać w świetle prawa. Od tej chwili cień należał do biedaka. Z czasem drzewo rozrastało się, a cień obejmował coraz większe obszary. Ku zmartwieniu bogacza cień któregoś dnia dotarł do jego mieszkania. Zgodnie z umową sąsiad mógł teraz przebywać w kuchni, w sypialni lub w pokoju gościnnym gospodarza - wszędzie tam, gdzie pojawił się cień. Wieść o głupocie i chciwości bogacza szybko rozniosła się po okolicy. Ludzie nie mogli uwierzyć, że można być tak chytrym, by sprzedawać biedakowi cień. Wyśmiewany i szykanowany kupiec wyprowadził się ze swojego domu i wkrótce zmarł okryty niesławą. Jego sąsiad natomiast mieszkał odtąd w cudownej posiadłości i chętnie użyczał cienia ogromnego drzewa każdemu, kto tego potrzebował.

Przypowieść przestrzega przed chciwością i głupotą. Połączenie tych dwóch cech może przynieść bardzo opłakane skutki.

Dom przyszłości

Bajka opowiada o mądrym i hojnym królu, który, by pokazać swemu namiestnikowi, że nieuczciwość nie popłaca, przechytrzył go w bardzo sprytny sposób. Któregoś dnia polecił mu wybudowanie wymarzonego pałacu. Koszty nie grały roli, król zobowiązał się zapłacić wszystkie rachunki. Chytry namiestnik postanowił oczywiście wybudować pałac najtańszym kosztem. Sądził, że wznosi kolejną rezydencję dla władcy, która będzie stała pusta przez większą część roku. Używał starych materiałów, zwietrzałego cementu, zatrudnił najtańszych robotników, nie dbał o jakość budowy. Równocześnie jednak posyłał królowi fałszywe rachunki z ogromnymi sumami, a niewykorzystane pieniądze miał zamiar zatrzymać dla siebie. W dniu otwarcia pałacu król uroczyście wręczył namiestnikowi klucze do - jak się okazało - jego nowego domu. W przemówieniu król pouczył namiestnika, że każdy jego dzień i czyn są jak cegły, z których buduje swój dom przyszłości. Jakość pałacu miała być dla namiestnika odzwierciedleniem jego pracy, służby królewskiej oraz szacunku, jakim darzył go lud.

Bajka przestrzega przed niedbałością i nieuczciwością w życiu i w pracy. Oszustwa z czasem wyjdą na jaw, a ich konsekwencje mogą uderzyć bezpośrednio w oszukującego.

Trzygłowy smok

Bajka opowiada o skąpym królu dręczonym przez senne koszmary, który z chytrości wybrał trudniejszy sposób poradzenia sobie ze swoim problemem. Co noc władcy śnił się przerażający trzygłowy smok ziejący ogniem. Nadworni medycy byli bezradni. Nie potrafili znaleźć skutecznego lekarstwa na dziwną przypadłość władcy. Pomysł na terapię miał pewien mędrzec. Poinformował króla, że jest w stanie uwolnić go od dręczących koszmarów nocnych, terapia jednak będzie bardzo kosztowna i długa. Po usłyszeniu sumy 2 milionów dukatów, król natychmiast zrezygnował z leczenia. Postanowił się natomiast ze smokiem z koszmaru - zaprzyjaźnić.

Bajka pokazuje, że stawienie czoła problemom może być dobrym sposobem na pozbycie się ich. „Zaprzyjaźnienie się"" ze swoimi lękami czasem jest najskuteczniejszą terapią.

Naturalny porządek

Pewien król zmęczony urządzaniem wystawnych i kosztownych przyjęć urodzinowych, w dniu 40 urodzin zażyczył sobie dostać od chętnych osób sentencje, które będzie mógł wykorzystać w dalszym panowaniu. Zorganizował bal dla wszystkich, którzy będą mieli ochotę złożyć mu życzenia urodzinowe w takiej formie. Wśród wielu aforyzmów uwagę jego zwróciły życzenia pewnego ubogiego mnicha. Na kartce napisał on proste słowa: „Umiera Ojciec. Umiera Syn. I Wnuk też umiera.” Król oburzony życzeniami śmierci natychmiast zażądał wyjaśnień od mnicha. Duchowny spokojnie wytłumaczył, że sukces dynastii zapewni jedynie zachowanie naturalnego porządku świata - ojciec musi zostać pochowany przez syna, a na jego pogrzebie powinien znaleźć się wnuk. Tak pouczony król uznał życzenia mnicha za najmądrzejsze ze wszystkich. Od tej chwili sentencja zawsze towarzyszyła rodzinie królewskiej.

Bajka nakazuje przestrzeganie naturalnego porządku życia i akceptowanie śmierci jako konsekwencji życia na ziemi. Buntowanie się przeciwko prawom natury nie ma sensu. Uświadamia, że pogodzenie się ze stratą (zmianą) jest gwarancją sukcesu.

Człowiek który umarł za życia

Bajka opowiada o człowieku, który ze strachu przed śmiercią zrezygnował dobrowolnie z życia. Bohater przerażony perspektywą śmierci poprosił lekarza o wyjawienie sposobu, w jaki może sprawdzać, czy wciąż żyje. Zaskoczony lekarz uznał, że najlepiej będzie, jeśli pacjent co pewien czas sprawdzi temperaturę swych dłoni i stóp. Ciepło oznacza bowiem, że żyje. Pewnego zimowego wieczoru mężczyzna udał się do lasu, aby narąbać drzewa na opał. Pod wpływem mrozu jego dłonie i stopy stały się lodowate. Był to dla niego znak, że jest już martwy. Położył się więc na śniegu w pozycji odpowiedniej dla trupa. W pobliżu jego zaprzęgu pojawiły się dzikie psy. Widząc człowieka niereagującego na ich obecność, pożarły cały jego prowiant, zagryzły muła, a na końcu pożarły samego „martwego”. W czasie, gdy psy wykorzystywały bierność mężczyzny, ten myślał tylko, w jaki sposób mógłby obronić siebie i swój dobytek, gdyby żył… Świadomie jednak zachowywał się „martwy”, nic nie motywowało go do działania.

Bajka pokazuje, w jaki sposób myślenie może determinować działanie. To, jak o sobie myślimy, ma wpływ na to, jak wygląda nasza rzeczywistość.

Konkurs śpiewu

Tematem bajki jest konkurs śpiewu, który zorganizowany został przez zwierzęta.
Pewna sowa bardzo długo przebywała wśród ludzi - obserwowała ich i uczyła się ich zachowań. Po powrocie postanowiła wprowadzić w puszczy ludzkie zwyczaje. Zaproponowała zorganizowanie festiwalu piosenki, w którym będzie mógł wziąć udział każdy mieszkaniec lasu. Zdecydowała, że zwycięzca wyłoniony zostanie na podstawie demokratycznego głosowania wszystkich uczestników konkursu. Po zakończeniu konkursu i podliczeniu głosów okazało się, że zwycięzcą festiwalu został fałszujący i niemający talentu osioł. Tylko dwóch głosów nie oddano na osła. Jeden głos zdobył skowronek, jeden - człowiek, który również zgłosił się do konkursu. Wszystkie zwierzęta były niezmiernie zaskoczone i oburzone tym faktem. Zawstydzone wynikami głosowania zapytały sowę, w jaki sposób mogło dojść do takiego nieporozumienia. Sowa nie miała problemu z interpretacją głosowania. Powiedziała zdziwionym zwierzętom, że każde z nich uznało siebie za najlepszego śpiewaka. Swój głos oddało więc na najgorszego kandydata, który nie stanowił zagrożenia dla nich. Stąd zwycięstwo osła. Osioł, wiedząc, że jest bez szans, zagłosował szczerze na skowronka, a człowiek oczywiście sam na siebie. Demokratyczne głosowanie nie było więc zgodne z duchem demokracji. Każdy bowiem, oprócz osła, głosował z myślą o swoim zwycięstwie.

Historia ta pokazuje, że niezwykle trudno jest ocenić uczciwie i obiektywnie kogokolwiek. Zawsze bowiem oceniamy przez pryzmat swoich oczekiwań, doświadczeń, aspiracji. Bajka przestrzega także przed ufaniem rankingom, w których uczestnicy oceniają siebie nawzajem.